Coś się w tobie gotuje. Chcesz powiedzieć wprost, co myślisz. Chcesz, żeby ktoś wreszcie cię usłyszał.
I co robisz? Bierzesz głęboki oddech i się uśmiechasz.
Bo tak nie wypada. Bo jesteś dorosła, rozsądna, ogarnięta. Bo nie możesz sobie pozwolić na wybuch.
Więc się uspokajasz. Zaciskasz zęby. Chowasz to głęboko. Tylko że to nigdzie nie znika. Zbiera się. I pewnego dnia wychodzi w najgorszym możliwym momencie: na dziecko, na partnera, na panią przy kasie.
A potem znowu poczucie winy.
Zasada grzecznej dziewczynki
Większość z nas nauczyła się tego bardzo wcześnie. Grzeczna dziewczynka nie pyskuje, nawet kiedy ktoś ją źle traktuje. Grzeczna dziewczynka pomaga, nawet kiedy sama jest zmęczona. Grzeczna dziewczynka nie mówi „nie”, bo to egoizm.
Dorastamy więc w przekonaniu, że naszym zadaniem jest dbać o innych i stawiać ich potrzeby na pierwszym miejscu. I przez lata to robimy.
Aż któregoś dnia budzimy się wykończone. I dociera do nas, że nikt nas nie nagrodzi za to, że zawsze ustępowałyśmy. Kiedy my byłyśmy dla wszystkich, nikt nie był dla nas.
Ta sama złość, dwie różne etykiety
Złość to emocja jak każda inna. Tylko że kobietom rzadko wolno ją mieć.
- Mężczyzna, który się złości, jest stanowczy. Kobieta, która się złości, jest histeryczna.
- Mężczyzna, który podnosi głos, jest silny. Kobieta, która podnosi głos, przesadza.
- Mężczyzna, który mówi „nie”, jest asertywny. Kobieta, która mówi „nie”, jest wredna.
Uczymy się więc ją ukrywać. A potem słyszymy, że jesteśmy „przewrażliwione”, bo przecież nic się nie stało, a my już się denerwujemy.
Tylko czy naprawdę nic się nie stało?
W co zamienia się połknięta złość
W ciche dni. Nie mówisz, co cię zabolało, ale chodzisz obrażona i liczysz, że ktoś się domyśli.
W poczucie winy. „Może to ja przesadzam?”, zamiast nazwać rzecz po imieniu.
W wycofanie. Zamiast reagować, zaczynasz omijać trudne sytuacje, żeby niczego „nie prowokować”.
W zmęczenie. Tłumienie emocji to praca. Badania nad tłumieniem emocji, m.in. Jamesa Grossa, pokazują, że ukrywanie tego, co czujesz, nie zmniejsza samego uczucia, a kosztuje wysiłek i utrzymuje ciało w większym pobudzeniu. Po miesiącach widać to w napiętych mięśniach, bólach głowy, gorszym śnie i braku energii.
„Zmieniłaś się”
Aż pewnego dnia przestajesz. Mówisz „nie”.
U mnie to była koleżanka, która poprosiła, żebym po pracy „na chwilę” zajęła się jej dzieckiem. Jak zawsze, odpowiedź miałam na końcu języka: „Jasne, nie ma problemu”. Tym razem powiedziałam: „Nie mogę”. Dwa słowa. Bez wymówek i bez długiego tłumaczenia.
Zobaczyłam to spojrzenie: zdziwienie, rozczarowanie, potem irytację. A w kolejnych tygodniach, od różnych osób, szybko pojawiły się komentarze. „Zawsze byłaś taka pomocna.” „Co się z tobą stało?” „Zmieniłaś się.”
Milsza? Nie. Po prostu bałam się mówić, czego chcę.
Zdrowa złość i złość, która rani
Złość, o której piszę, to nie krzyk, awantura ani agresja. Zdrowa złość:
- stawia granicę, nikogo nie raniąc,
- mówi jasno: „To mi nie odpowiada i chcę, żeby się zmieniło”,
- nie grozi, nie zastrasza i nie budzi strachu.
Złość, która rani, jest czymś innym. Służy do kontrolowania drugiej osoby: krzykiem, groźbami, strachem. Jeśli jesteś po drugiej stronie takiej złości, to nie jest problem, który rozwiążesz tym, że będziesz spokojniejsza.
Kiedy ktoś chce, żebyś wybuchła
Niektórzy prowokują złość celowo, żeby potem móc powiedzieć: „Widzisz, jaka jesteś nerwowa? Nie da się z tobą normalnie rozmawiać. To ty jesteś problemem.”
Wobec takich osób nie musisz reagować od razu. Możesz powiedzieć: „Nie chcę teraz o tym rozmawiać. Wrócimy do tego.” Odejdź na chwilę. Zapisz, co się wydarzyło i co czułaś, bo później łatwiej zobaczyć schemat. Porozmawiaj z kimś zaufanym. Wybór, gdzie i jak pokazujesz złość, to nie tłumienie. To odzyskiwanie kontroli.
Jak to powiedzieć
Mów o sobie, nie o jego winie. Zamiast „Ty mnie nigdy nie słuchasz!” spróbuj: „Czuję się pominięta, kiedy mi przerywasz.”
Nie tłumacz się za dużo. Złość nie potrzebuje usprawiedliwienia. Jeśli coś ci nie pasuje, masz prawo to powiedzieć.
Daj sobie czas, jeśli go potrzebujesz. „Jestem teraz zbyt zdenerwowana, żeby dobrze rozmawiać. Porozmawiajmy wieczorem.”
Pamiętaj, że „przesadzasz” to opinia, nie fakt. Czasem „przesadzanie” jest po prostu reakcją na coś, co naprawdę jest niesprawiedliwe.
Nie musisz być miła. Nie musisz się wszystkim podobać. Jeśli od kiedy mówisz „nie”, ludzie nazywają cię „niemiłą”, zadaj sobie jedno pytanie: czy jestem niemiła, czy po prostu przestałam pozwalać się wykorzystywać?
Złość nie jest twoim wrogiem. Bardzo często to pierwsze szczere zdanie, jakie powiedziałaś od dawna.
Jeśli rozpoznajesz w tym siebie, kobietę, która trzyma wszystko w sobie, aż pęknie, możesz zacząć od bezpłatnej 30-minutowej rozmowy – to dobry pierwszy krok. Możesz też wypełnić Energy Drain Diagnostic™ i zobaczyć, co najbardziej zabiera Ci energię.
Do poczytania: James J. Gross, Oliver P. John, „Individual differences in two emotion regulation processes”, Journal of Personality and Social Psychology (2003). Soraya Chemaly, Rage Becomes Her (2018).
Kasia Biernacka jest psycholożką organizacji i doradczynią ds. przywództwa, mieszka w Belgii i od ponad 20 lat pracuje w HR i rozwoju liderów. O ukrytym koszcie życia w trybie „dam radę” mówiła w wywiadach dla Onetu i iKobiece.pl (wywiady w języku polskim).