I dlaczego to wcale nie znaczy, że jesteś trudną osobą
Zdarza się taki moment, w którym zaczyna nas irytować naprawdę wszystko i trudno wskazać jedną konkretną przyczynę. Ktoś coś powie i od razu czujesz napięcie, dziecko coś rozleje i reagujesz mocniej, niż sama byś chciała, partner zada zwykłe pytanie, a Ty masz wrażenie, że to już o jedno za dużo. A potem pojawia się druga myśl — często jeszcze bardziej męcząca — bo zaczynasz się zastanawiać, czy nie przesadziłaś, czy nie mogłaś zareagować spokojniej, czy coś jest z Tobą nie tak.
W takich momentach wiele kobiet próbuje jeszcze bardziej się pilnować i kontrolować, jakby rozwiązaniem miało być stanie się „lepszą wersją siebie” — bardziej cierpliwą i opanowaną. Tyle że to zwykle działa tylko przez chwilę, bo to, co stoi za tą drażliwością, wcale nie znika. Problem bardzo rzadko sprowadza się do trudnego charakteru czy gorszego dnia. Dużo częściej chodzi o zmęczenie i napięcie, które narastały od dawna i w końcu dają o sobie znać.
Żyjemy w trybie ciągłej gotowości — i prawie tego nie zauważamy
Ogarniamy pracę, dom, dzieci, sprawy urzędowe, relacje, rozmowy — a w tle nasza głowa cały czas coś analizuje, planuje i próbuje nadążyć za tym, co jeszcze jest do zrobienia. Nawet kiedy na chwilę siadamy, trudno naprawdę się zatrzymać, bo myśli dalej krążą wokół listy rzeczy, które czekają. To oznacza, że organizm nie dostaje prawdziwej przerwy — tylko krótkie momenty pozornego odpoczynku, w których napięcie wcale nie znika.
W pewnym momencie zaczyna brakować przestrzeni na kolejne bodźce i kolejne sytuacje. To, co wcześniej było neutralne albo nawet niezauważalne, zaczyna przeszkadzać, a drobne rzeczy wywołują reakcję dużo większą, niż wynikałoby to z samej sytuacji. Łatwo wtedy pomyśleć, że problem tkwi w tej konkretnej chwili, a w rzeczywistości to tylko moment, w którym przebija się coś dużo większego.
To napięcie nie powstaje w jeden dzień. Składa się z wielu drobnych sytuacji, które nigdy nie miały szansy się rozładować. Z rozmów, które zostały ucięte. Z emocji, które trzeba było powstrzymać. Ze zmęczenia, które zawsze odkładało się na później, bo zawsze było coś pilniejszego. I dzieje się to u bardzo wielu kobiet, także u tych, które z zewnątrz wyglądają na spokojne i poukładane.
To wychodzi tam, gdzie jest najbezpieczniej
Jest jeszcze jeden element, który często pozostaje niezauważony, a ma duże znaczenie. Kiedy długo starasz się być spokojna, wyrozumiała i „w porządku” — w pewnym momencie napięcie zaczyna znajdować ujście tam, gdzie jest to najbezpieczniejsze. Dlatego tak często wybuchy zdarzają się w domu, przy najbliższych. I choć w tych momentach może to wyglądać na coś „złego”, często jest po prostu sygnałem, że coś było powstrzymywane zbyt długo.
To potrafi być szczególnie trudne, bo oprócz zmęczenia pojawia się jeszcze wstyd i poczucie, że zachowujesz się nie tak, jak byś chciała. Zaczynasz mieć wrażenie, że jesteś bardziej drażliwa, bardziej opryskliwa, że szybciej tracisz cierpliwość. W rzeczywistości jednak nie zmienił Ci się charakter — Twój organizm od dłuższego czasu działa na granicy i po prostu nie daje już rady utrzymać tego napięcia.
Próba większej kontroli rzadko przynosi efekt
Znacznie ważniejsze jest zauważenie momentu wcześniej — kiedy napięcie dopiero zaczyna rosnąć. To może być uczucie lekkiego rozdrażnienia albo potrzeba, żeby przez chwilę nikt niczego od Ciebie nie chciał. To właśnie wtedy jest przestrzeń na zmianę kierunku.
Nie znaczy to, że nagle wszystko staje się łatwe. Raczej zaczynasz rozumieć, co się w Tobie dzieje, i przestajesz traktować każdą reakcję jako dowód, że coś jest z Tobą nie tak.
To, że wszystko Cię ostatnio drażni, nie oznacza, że jesteś trudną osobą. Bardzo często oznacza to po prostu, że jesteś zmęczona.
Z takiego stanu nie wychodzi się przez jeszcze większe wymagania wobec siebie — tylko przez powolne odzyskiwanie przestrzeni. Taka poduszka powstaje z małych rzeczy: momentów zatrzymania, drobnych decyzji, w których bierzesz pod uwagę siebie, i sytuacji, w których pozwalasz sobie odpuścić bez poczucia winy.
Może więc nie chodzi o to, żeby już nigdy się nie zdenerwować — tylko o to, żeby mieć w sobie trochę więcej przestrzeni. I często już samo to zauważenie zmienia więcej, niż się wydaje.
Jeśli to do Ciebie trafiło —
Diagnostyka Drain Energii™ identyfikuje dokładny wzorzec pod spodem — w 12 minut. Bo wiedzieć, co Cię wyczerpuje, to pierwszy krok do prawdziwej zmiany.
Kasia Biernacka — psycholog organizacji i doradca ds. przywództwa z ponad 20-letnim międzynarodowym doświadczeniem. Pracuje z kobietami i organizacjami nad energią, przywództwem i trwałą efektywnością. intuipro.eu